Małżeństwo warszawiaków miało niebywale nieprzyjemny wypadek za granicą. Otóż państwo ci zapragnęli wyjechać na wakacje do Francji na Lazurowe Wybrzeże. Zaplanowali sobie, że w podróż wyruszą własnym autem i będą zwiedzać zgodnie w własnym widzimisię.

Przez wyjazdem zakupili w salonie nowe auto znanego niemieckiego producenta. Samochód kosztował grubo ponad sto tysięcy złotych, więc teoretycznie powinien być przykładem niemieckiej solidności i mocnego wykonania. Tymczasem po przejechaniu kilku tysięcy złotych auto wygenerowało poważną awarię, która uniemożliwiła jakąkolwiek jazdę. Zepsuła się skrzynia automatyczna oraz elektronika sterująca silnikiem. Powodem były różnice temperatury, które wywołały wilgoć. Wściekli właściciele auta na miejscu we Francji zażądali ekspertyzy, wykonanej przez tamtejszy salon tej marki. Auto wróciło do kraju na lawecie. Po powrocie do Polski właściciele oddali ekspertyzę do tłumaczenia. Gdy tłumacze przysięgli przetłumaczyli całość, właściciele auta skierowali dokumenty do polskiego importera. Ten nie miał zamiaru nic zrobić, zatem sprawa zakończyła się w sądzie. Importer musiał nie tylko zwrócić pieniądze za uszkodzone auto, ale na dodatek pokryć koszty sprawy sądowej, ekspertyz technicznych i holowania auta do Polski.
No related posts.