Po zupełnie nieprzemyślanych i na dobrą sprawę pozbawionych większego sensu głupkowatych słowach Larsa von Triera, czołowej postaci współczesnego kina europejskiego i nie tylko, rozpętała się burza. Na głowę Duńczyka poleciały gromy. Pewnie słusznie, chociaż skądinąd to reakcja raczej przesadzona.









